Podgląd streszczenia
Głębsze Zanurzenie w Arystotelesowską Meteorologię: Zrozumienie Mniej Doskonałego Porządku Natury
Cześć! Dzisiaj zabieramy się za coś naprawdę fajnego, kontynuując naszą podróż ku fundamentalnym prawom natury. Pamiętacie, jak ostatnio gadaliśmy o podstawowych cegiełkach wszechświata, o tym, jak rzeczy się naturalnie poruszają i jak poukładane są gwiazdy i planety na niebie? Przerabialiśmy też cztery żywioły – ziemię, powietrze, ogień i wodę – i ich wzajemne przemiany, które prowadzą do powstawania i niszczenia rzeczy. Sporo tego było, co nie? Ale Arystoteles, ten pierwszy filozof, którego tu przywołujemy, zauważa, że w jego wielkim dociekaniu jest jeszcze sporo do zrobienia. Ta następna część to właśnie to, co większość ludzi przed nim nazywała meteorologią. Pewnie jak słyszycie 'meteorologia', to od razu myślicie o prognozach pogody, prawda? Deszcz, słońce, chmury, to co zwykle. I owszem, to jest jakaś część, ale zakres Arystotelesa
